21 lutego - ostatki czyli ostatni dzień karnawału poprzedzający okres Wielkiego Postu. Jedną z tradycji tego dnia są przebierańcy. Zazwyczaj to dzieci w barwnych strojach pukają do drzwi śpiewając: "Popielec, popielec dajcie pączka na widelec, jak nie pączka to pieniążka, podzielimy się od krążka".
Postanowiłam po południu wyruszyć na poszukiwanie dzieci podtrzymujących tę tradycję chodzenia po domach jako przebierańcy. Przy ulicy Smugowej, w jednej z firm usłyszałam znajome śpiewanie. Moim oczom ukazała się Myszka Miki, dalej postać z mrocznych koszmarów „z zakrwawionym” nożem w głowie oraz chłopiec okryty chustą. To byli: Paula, Julia i Mateusz, którzy jako przebierańcy odwiedzali bloki oraz pobliskie firmy. Zazwyczaj drzwi otwierali starsi ludzie, ciesząc się, że ten ostatkowy zwyczaj jest podtrzymywany przez tomaszowian. Wielu mieszkańców bało się wpuścić przebierańców, tłumacząc, że w tych czasach nigdy nic nie wiadomo kogo się wpuszcza. A może to też sami rodzice boją puszczać swoje pociechy wieczorami do obcych posesji.
Spotkani przebierańcy pokazali w swoich torbach ostatkowe zbiory: były tam zazwyczaj słodycze oraz pieniążki – niewiele, ok. 20 zł. Oczywiście dzieci zgodnie z tradycją zawołały przebierańcowego wkładu także ode mnie. Życzę wszystkim tym, którym chciało się przebrać i podtrzymywać ostatkową tradycję - obfitych zbiorów karnawałowych!
J.Ch.
Odpowiedz